Już od pobudki w Dubrowniku wiedziałem, że to będzie ciekawy dzień. Wstałem i coś mnie tchnęło, żeby sprawdzić rezerwację pokoju w Czarnogórze, a tam status – odwołana. Nie jestem z tych, którzy się przejmą takim obrotem spraw, więc 30 min i kilka kliknięć później siedziałem już w aucie – kierunek Kotor.